Stacja telefonii komórkowej ma powstać na budynku przy ulicy Zygmunta Augusta. Mieszkańcy okolicznych domów protestują przeciwko jej budowie, bo boją się o swoje zdrowie. Uważają, że promieniowanie zaszkodzi im, a zwłaszcza ich dzieciom.
Jesteśmy tu od lat
Wczoraj przedstawiciele firmy P4 spotkali się z mieszkańcami osiedla, żeby przedstawić im swoje racje. Na spotkaniu emocji nie zabrakło. Mieszkańcy osiedla przekonać się nie dawali.
- Czy ktoś ma takie prawo, żeby na siłę to zamontować? Mieszkamy tu po kilkadziesiąt lat, budowaliśmy kanalizację, wodociągi, wszystko budowaliśmy. Nie chcemy czegoś takiego – mówili wzburzeni.
- Nie chcemy robić niczego na siłę. Stacja bazowa powstaje zgodnie z prawem. Tak jak państwo budujecie dom, jak buduje się fabryki, autostrady – ripostował Artur Sokołowski z P4 zapewniając, że firma podporządkuje się przepisom.
Na spotkanie zaproszony został Stefan Różycki z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. Przekonywał, że stacja nie jest szkodliwa.
Mieszkańcy nie do końca uwierzyli. Przedstawili publikacje, z których wynikało, że jednak promieniowanie ma zły wpływ na zdrowie.
Na inne publikacje, z których wynikało coś odwrotnego, powoływał się Stefan Różycki. – Dla mnie autorytetem jest Światowa Organizacja Zdrowia i Komisja Europejska – skomentował.
Zabierzcie stację na komin
Mieszkańcy osiedla nie rozumieją też, dlaczego właśnie pośród ich domów ma powstać stacja. Wskazują inne lokalizacje. Chociażby pobliskie kominy elektrociepłowni.
- Stacje są lokalizowane w pewnej odległości od siebie, tak żeby użytkownik telefonu komórkowego był cały czas w zasięgu którejś z nich – tłumaczył Stefan Różycki.
I tak w Białymstoku stacji P4 ma powstać kilkadziesiąt. Akurat jedna z nich wypadła w tym miejscu.
- Mówicie, że ta lokalizacja jest najlepsza. Dla kogo? – retorycznie pytali mieszkańcy
Autor artykułu: Marta Romańczuk