Klika coraz więcej osób

January 26th, 2007


Zakupy w Internecie to oszczędność czasu. Nie musisz jechać do sklepu, szukać wolnego miejsca parkingowego. Nie denerwujesz się, stojąc nieraz w długich kolejkach. Sklepy internetowe są czynne 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Tak więc na poszukiwanie potrzebnych ci rzeczy możesz “wyruszyć” w dowolnym momencie, nie obawiając się zamknięcia sklepu.

Oszczędzamy czas, oszczędzamy pieniądze – sklepy internetowe mogą oferować tańsze produkty, bo nie mają kosztów związanych z magazynami, siedzibami i wyszkolonymi sprzedawcami. Ale uwaga! – w Internecie można znaleźć dobre okazje, ale bez przesady. Tam też nikt nie będzie sprzedawać niczego za półdarmo. Jeśli taka okazja nam się trafi, uważajmy i dobrze się zastanówmy. Może się bowiem okazać, że zamiast wymarzonej rzeczy dostaniemy bubel.

W Internecie mamy też większy wybór towarów – do dyspozycji mamy placówki nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Dlatego Internet to świetne miejsce do robienia zakupów dla kolekcjonerów.

Autor artykułu: (sm)

Nie daj się oszukać

January 26th, 2007


Jest coraz więcej oszustw popełnianych przez Internet – przyznaje prokurator Bożena Kiszło, szefowa Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.

W białostockich prokuraturach rejonowych w ubiegłym roku prowadzono ponad 200 spraw dotyczących oszustw internetowych. Takich spraw jest tak dużo, że w 2006 roku zaczęto je oddzielnie klasyfikować.

Ale te 200 spraw, to tylko ujawnione przypadki. A oszustw na pewno jest znacznie więcej.

- Ludzie wstydzą się zgłaszać, że zostali oszukani. Jeśli zamówili rzecz tanią, na przykład za 10 złotych i jej nie dostali, nie zawiadamiają o tym – mówi nadkom. Jacek Dobrzyński, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku. – Uważają, że małe pieniądze to i mała strata. Na tym bazują złodzieje – oszukują ludzi w całej Polsce i zbierają przy tym niezłe sumy pieniędzy.

Nie płać z góry

Pan Bogdan zamówił przez Internet telefon komórkowy. Wpłacił na rachunek bankowy sprzedawcy ponad 360 złotych. I czekał na aparat. Nie doczekał się, pieniądze przepadły.

- Typowe oszustwo internetowe wygląda właśnie w ten sposób, że kupujący zamawia jakąś rzecz, płaci za nią przed jej wysłaniem i albo nie dostaje nic, albo zupełnie coś innego. Aby tego uniknąć, najlepiej jest nie płacić za rzecz zamówioną przez Internet z góry. Można zamówić przesyłkę za pobraniem. Wówczas pieniądze przekazuje się po otwarciu paczki i sprawdzeniu jej zawartości – radzi nadkom. Jacek Dobrzyński.

Zaginiona paczka

Pani Helena też kupiła w sieci telefon komórkowy. Wpłaciła za niego na konto sprzedającej ponad 500 złotych. Umówiła się, że aparat zostanie wysłany paczką ubezpieczoną. Sprzedająca jakąś paczkę faktycznie nadała na poczcie, ale nie była ona ubezpieczona. I nie dotarła do pani Heleny. Pieniądze przepadły, telefonu kobieta nie dostała. A sprzedająca ma kwit, że nadała paczkę. Ale tak naprawdę, nikt nie wie, co w niej było.

- Kupując na aukcji internetowej, lepiej wpłacać pieniądze przez aukcję, niż płacić na konto bankowe osoby sprzedającej – podpowiada Agata Lewkowska z biura Miejskiego Rzecznika Konsumenta. – Wówczas zostają one przekazane sprzedawcy dopiero wtedy, gdy zamawiany towar dotrze do kupującego i okaże się, że jest w porządku. Bezpieczniej jest kupować przez Internet od firm. Wtedy jest się chronionym przez wszystkie przepisy konsumenckie.

Nie kupuj kota w worku

Pan Karol znalazł na internetowej aukcji piękny samochód. Na zdjęciu wyglądał doskonale. Cena – 30 tysięcy złotych – też odpowiadała panu Karolowi. Wpłacił 5 tysięcy złotych zaliczki. Ale przed zapłaceniem reszty umówił się na obejrzenie auta. Przejechał pół Polski. Na miejscu zastał samochód dużo gorzej wyglądający niż na zdjęciu. A sprzedawca? Oczywiście, nie chciał oddać zaliczki.

- Nie kupujmy kota w worku. Samochód może ładnie wyglądać na zdjęciu. Teraz komputerowo nie jest trudno zrobić na fotografii z grata piękny wóz. Przy transakcjach, gdzie wydaje się tysiące złotych, nie można dawać zaliczki, jeśli widzi się tylko zdjęcie towaru. To tak, jakby poprosić o rękę dziewczyny, wyłącznie po obejrzeniu jej fotografii – uważa nadkom. Jacek Dobrzyński. I radzi. Po pierwsze, przed wpłaceniem zaliczki należy się umówić ze sprzedawcą w pewnym miejscu, poznać jego tożsamość, sporządzić umowę przedwstępną, dostać pokwitowanie.

Po drugie, należy też kupowanym samochodem pojechać do stacji diagnostycznej i zrobić pełne badania auta.

Po trzecie, trzeba samochodem, razem z jego właścicielem i dokumentami auta, udać się na policję i sprawdzić, czy samochód nie figuruje jako utracony. Przez Internet bezpieczniej jest auta kupować z komisów niż od prywatnych osób.

Oszukują i wpadają

To tylko kilka przykładów, jak białostoczanie zostali oszukani przez nieuczciwych sprzedawców. Jak się przed nimi strzec?

Stuprocentowej pewności bezpieczeństwa nie ma – podkreślają specjaliści. Ale wraz ze wzrostem zainteresowania zakupami w sieci i wzrostem liczby oszustw popełnianych w sieci, organy ścigania coraz skuteczniej łapią internetowych oszustów. I to pomimo tego, że ci kamuflują się, jak mogą – na aukcjach podają fałszywe dane, zakładają konta na nieprawdziwe nazwiska (zwłaszcza w bankach internetowych) albo na tzw. słupy (czyli namawiają kogoś innego, aby na siebie założył konto, z którego oni korzystają), używają telefonów komórkowych tzw. pre-paid (takich, których abonenta nie da się ustalić).

- Na szczęście mamy już wiele sposobów na to, by ich wykryć i oskarżyć – tajemniczo mówi prokurator Katarzyna Pietrzycka, szefowa Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ.

Jak? Prokuratorzy mogą już m.in. “namierzyć” oszusta na podstawie komputera, z którego korzysta.

Autor artykułu: Marta Romańczuk

Niech odrobią czynsz!

January 24th, 2007


Robert R. czynszu za swoją kawalerkę nie płaci od ponad roku. Wtedy stracił pracę i do tej pory nie znalazł nowej.

- Nie mam skąd wziąć. Płacę za prąd i gaz, a na czynsz nie wystarcza – mówi. – Boję się eksmisji, jak każdy, ale z pustego nikt nie naleje.

Panu Robertowi, a także innym dłużnikom Zarządu Mienia Komunalnego, podoba się pomysł radnych.

- Miasto realnie powinno spojrzeć na sprawę i częściowo oddłużyć lokatorów, a dług, który jest możliwy do ściągnięcia, odebrać bądź w formie pieniężnej, bądź prac społecznych – proponuje Krzysztof Bil-Jaruzelski, radny Lewicy i Demokratów.

Zarząd Mienia Komunalnego rozważa tę propozycję. – Zadłużenie jest ogromne: ponad 15 mln zł – przyznaje Eugeniusz Zysk, pełniący obowiązki dyrektora ZMK.

- Tylko w tamtym roku sąd orzekł 740 eksmisji. Wykonaliśmy niewiele ponad połowę, bo nie mamy lokali zastępczych.

Sytuacja jest podwójnie szkodliwa, bo oprócz tego, że miasto nie odzyskuje pieniędzy za czynsz, to ma jeszcze zablokowany lokal. Dlatego ZMK poważnie zastanawia się nad zamianą długów na prace społeczne. Można byłoby wtedy zaoszczędzić między innymi na firmach sprzątających, konserwatorskich i budowlanych.

- Boję się jedynie tego, że z niewolnika nie ma pracownika. Jak ktoś nie będzie chciał pracować, to podpisze listę i przez cały dzień nic nie zrobi – dodaje Eugeniusz Zysk.

Pan Robert jest innego zdania.

- I tak człowiek siedzi w domu. Co mu szkodzi posprzątać, klatkę pomalować. A tak przynajmniej sądu się uniknie – mówi z nadzieją w głosie.

Autor artykułu: Agnieszka Kaszuba

Znikający w lesie

January 24th, 2007


- Kręcił się po okolicy – opowiada mieszkaniec wsi Posejnele w gminie Giby. – My tu się wszyscy znamy, każdy nowy od razu wpada w oko.
Ale tajemniczy przybysz starał się unikać ludzi. Jeśli ktoś go zauważył, on zaszywał się w lesie.

Poszli śladem, wytropili

Miejscowi to jednak dobrzy tropiciele. Poszli jego śladem. Wytropili niewielki szałas zrobiony z gałęzi i liści. Parę dni temu, w nocy mrozu jeszcze nie było. Można było spokojnie mieszkać.

- Do jednego z domków letniskowych w pobliskich Kuklach było włamanie – dodaje inny mieszkaniec. – Skojarzyliśmy to z tym człowiekiem.

Ludzie zatelefonowali na policję do Sejn. Funkcjonariuszom pokazali ukryte w lesie miejsce, gdzie znajduje się szałas. Mężczyzna był w środku. Miał koce, poduszki, jakieś garnki, latarkę, mapę. Okazało się, że można z nim się porozumieć jedynie po rosyjsku.

Opowiedział swoją historię, że jest Łotyszem i że ma 48 lat. Na początku roku nielegalnie przeszedł litewsko-polską granicę. Chciał dotrzeć do Niemiec.

Dlaczego nielegalnie? Tego nie wyjaśnił. Łotwa jest wszak krajem Unii Europejskiej. Przekroczenie granicy w miejscu do tego przeznaczonym nie jest specjalnym problemem. Wystarczy dowód osobisty. Mężczyzna nie miał jednak przy sobie żadnych dokumentów. Tego też nie potrafił wytłumaczyć.

Robił zapasy

Przyznał, że przez kilkanaście dni okradał domki letniskowe w okolicznych wsiach. Stąd pochodziły przedmioty znalezione w szałasie. Zapas jedzenia zrobił po włamaniu do stołówki w pobliskiej szkole. Przyznał się do dziewięciu takich czynów. Sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące.

Policja wciąż ma wątpliwości, czy zatrzymany mówi prawdę. Parę lat temu na dworcu w Suwałkach zatrzymany został inny nielegalny imigrant. Okazało się, że jest groźnym bandytą poszukiwanym w Rosji, na Łotwie i w Estonii za zabójstwo i napady. W potwierdzaniu tożsamości człowieka z szałasu pomaga łotewska ambasada.

Autor artykułu: (tk)

Wilno w zasięgu białostockiego uniwersytetu

January 24th, 2007


Już w październiku pierwsi studenci przekroczą próg filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie.

Na razie na Litwie będzie można kształcić się jedynie na dwóch kierunkach: informatyce i ekonomii, ale za kilka lat może być ich dużo więcej.

Białostocka uczelnia o prawo otwarcia wydziałów zamiejscowych w Wilnie stara się od kilku lat. W przedsięwzięcie zaangażowane są władze Uniwersytetu w Białymstoku ostatnich trzech kadencji. Uczelnia uzyskała już wszystkie niezbędne pozwolenia w Polsce.

- Strona litewska poprosiła nas o uzupełnienie pewnych dokumentów i już to zrobiliśmy. Spotkaliśmy się także z ekspertami z litewskiego Centrum Oceny Jakości Studiów. Liczymy na przychylną decyzję – mówi prof. Jerzy Nikitorowicz, rektor Uniwersytetu w Białymstoku.

Uczelnia w Wilnie znalazła siedzibę. Gotowi do pracy są także wykładowcy, zarówno ci z Białegostoku, jak i z Litwy. Inicjatorem powołania ośrodka zamiejscowego było Stowarzyszenie Naukowców Polaków Litwy. Dzisiaj jego członkowie mogą mieć już powody do radości, bo nieoficjalnie mówi się, że pozwolenie na otwarcie polskiej uczelni jest niemal pewne. W październiku na informatyce i ekonomii będzie mogło rozpocząć naukę po 35 osób.

- Na razie będą to jedynie studia licencjackie, ale z czasem będziemy myśleć także o magisterskich i o kolejnych kierunkach – zapewnia prof. Jerzy Nikitorowicz.

Autor artykułu: (agus)

Tysiąc twarzy wojewody

January 22nd, 2007


Mina nr 2

Mina nr 3

Mina nr 4

Mina nr 5

Mina nr 6

Mina nr 7

Mina nr 8

Mina nr 9

Mina nr 10

Autor artykułu:

Tyrać, kombinować lub wyjechać

January 22nd, 2007


Problem znany jest od kilku lat. I nikt nie próbuje go rozwiązać. Po pierwsze, dlatego że lekarze ze stetoskopami nie robią takiego wrażenia pod Sejmem, jak górnicy z kilofami. Po drugie, strajku zabrania im etyka. Jeśli nie pomogą umierającemu, mogą stracić prawo wykonywania zawodu.

Jak już, to pechowo

Efekt? W ostatnich latach służba zdrowia doczekała się tylko dwóch ustawowych podwyżek. Pierwszą – w grudniu 2000 roku – okupacjami i manifestacjami wywalczyły pielęgniarki, tegoroczną – lekarze. Obie łączy jedno: były feralne.

Za pierwszym razem Sejm zapomniał, że poza populistycznym: “dostaniecie teraz 203 złote podwyżki, a za rok 110” trzeba jeszcze wskazać, skąd wziąć na to pieniądze. Skutek? Dyrektorzy szpitali podnieśli pobory dopiero pod groźbą egzekucji komorniczych, wpadając w milionowe zadłużenie. Ci sprytniejsi, zaraz po wypłacie podwyżek organizowali spotkania z zespołem i strasząc likwidacją szpitala, proponowali dobrowolne zrzeczenie się podwyżek. Pracownicy zazwyczaj się godzili. W końcu lepsze 800 złotych niż bezrobocie.

Kolejny raz głośne “dość” w służbie zdrowia usłyszeliśmy w tym roku. Wypowiedzieli je lekarze. Przez kilka tygodni nie udzielali porad, nie przyjmowali chorych na planowe leczenie. I w końcu zostali wysłuchani.

Rząd obiecał im 30-procentowe podwyżki w tym roku i takie same w dwóch kolejnych latach. Słowa nie dotrzymał. Już wiadomo, że październikowy wzrost pensji był jedynym i ostatnim.

Lekarze pewnie zniosą i to. Przez tyle lat na etatach za dwa tysiące złotych brutto nauczyli się sobie radzić. Nocne i weekendowe dyżury, dorabianie w prywatnych gabinetach, wyjazdy na konsultacje do szpitali powiatowych. I nikt nie myśli, że człowiek, który ma ratować życie, nie śpi od 24 godzin. O błędach lekarskich mówi się coraz głośniej, ale wciąż za mało wychodzi ich na światło dzienne.

Podobnie jest z biznesem kopertowym. Choć minister zdrowia na swoich stronach internetowych szumnie ogłasza uruchomienie programu antykorupcyjnego, wiadomo, że nie przyniesie on zbyt wielkiego skutku. Pacjent wie, ile zarabia lekarz, a lekarz wie, że pacjent nie chce czekać w kolejce. Niczego nie brakuje w tej układance.

Wybór: wyjazd

Sprawa stała się poważna po naszym wejściu do Unii Europejskiej. Od tego czasu z Białostocczyzny do pracy za granicą wyjechało już 300 pielęgniarek.

- Najwięcej do Włoch, bo tamtejszego języka nauczyć się jest najłatwiej. Ale coraz częściej wyjeżdżają też do Anglii, Norwegii, Irlandii. A ostatnio 50 osób wyjechało do USA – mówi Ewa Taranta, szefowa białostockiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych.

Grażyna Sawicka po raz pierwszy wyjechała do pracy we Włoszech trzy lata temu. Bała się. Zostawiała męża i dwóch dorastających synów.

- Ale i oni, i ja sobie poradziłam. W końcu stanęliśmy finansowo na nogi. Ja w szpitalu zarabiałam góra tysiąc złotych, mąż niewiele więcej – mówi kobieta. Teraz za, jak twierdzi, dużo lżejszą pracę otrzymuje sześć tysięcy złotych miesięcznie.

- Mieszkanie mam za darmo. Pracuję osiem godzin dziennie i w końcu czuję się doceniana. Nie jestem nazywana siostrą basen. Tu cenią nasze kwalifikacje – mówi Grażyna Sawicka. Żałuje tylko jednego: że tak późno się zdecydowała.

Ewa Taranta: – W Anglii czy Norwegii pielęgniarki mogą zarobić nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Efekt? W naszym województwie brakuje co najmniej 200 pielęgniarek. Według szacunków Ministerstwa Zdrowia w ciągu trzech-czterech lat w Polsce zabraknie 60 tysięcy pielęgniarek.

Operacja bez lekarza

Podobnie jest w przypadku lekarzy. Profesor Jan Stasiewicz, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku przyznaje:

- Zainteresowanie wyjazdami jest ogromne. Polscy medycy są cenieni w europejskich szpitalach. Zarabiają 10 razy tyle, pracując osiem godzin dziennie.

Niezbędne do wyjazdu za granicę zaświadczenie o prawie wykonywania zawodu z białostockiego samorządu lekarskiego pobrało już ponad 250 lekarzy.

Ryszard Kijak, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: – Wielu młodych lekarzy zostało tylko po to, żeby zrobić specjalizację. Ale planują wyjazd zaraz po jej ukończeniu. I nie ma im się co dziwić.

Dziwić się za to można naszemu rządowi. Żeby wykształcić specjalistę, trzeba wydać około 200 tysięcy złotych. W tej sytuacji najrozsądniejszym wyjściem wydawałoby się podniesienie poborów. I to na tyle, żeby lekarzom i pielęgniarkom nie opłacało się wyjeżdżać. Jest nawet pomysł, skąd wziąć pieniądze. Podsunęli go sami lekarze, pisząc projekt nowelizacji ustawy zdrowotnej: dodatkowe ubezpieczenia, dopłaty do leczenia (z których zwolnieni byliby najbiedniejsi), zapewnienie konkurencji Narodowemu Funduszowi Zdrowia.

Tak jest w innych krajach europejskich. Ale nasi posłowie nie kwapią się do tego, żeby pójść w ich ślady. Dlaczego? Może boją się reakcji pacjentów, może są leniwi, a może chcą poczekać do końca i wzorem Greka Zorby wykrzyknąć: Jaka piękna katastrofa!

Zarobki w służbie zdrowia

1 tysiąc złotych – tyle zarabia w szpitalu początkująca pielęgniarka
1,2 tys. zł – tyle zarabia lekarz stażysta
1,8 tys. zł – tyle otrzymuje z Ministerstwa Zdrowia lekarz, który kształci się na specjalistę
2,3-3 tys. zł – tyle zarabia magister farmacji w białostockiej aptece
2,4 tys. zł – tyle zarabia położna środowiskowa, która prowadzi własną działalność (z tego musi opłacić ZUS, transport, podatek)
2,5 tys. zł – tyle może otrzymać pielęgniarka z 20-letnim stażem w białostockim szpitalu
2,6 tys. zł – tyle zarabia szeregowy urzędnik w podlaskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia
3 tys. zł – tyle, według OIPiP, powinna zarabiać początkująca pielęgniarka
3 tys. zł – tyle zarabia pielęgniarka środowiskowa, która prowadzi własną działalność (z tego musi opłacić ZUS, transport, sprzęt medyczny, podatek)
3 tys. zł – tyle w ramach etatu otrzymuje lekarz specjalista w białostockim szpitalu. Do tego dochodzą dyżury. Za jeden dyżur lekarz dostaje ok. 150 złotych na rękę. W ciągu miesiąca jest to 900-1,2 tys. zł netto)
3,2-4,5 tys. zł – tyle zarabia kierownik apteki w Białymstoku
4,5 tys. zł – tyle zarabia naczelnik w podlaskim NFZ
5 tys. zł – tyle, według OIPiP, powinna zarabiać doświadczona pielęgniarka
5 tys. zł – to najniższa stawka dla polskiej pielęgniarki we Włoszech (mieszkanie darmowe)
5 tys. zł – minimum tyle, według OZZL i OIL, powinien zarabiać lekarz bez specjalizacji
5 tys. zł – tyle jest w stanie zapłacić szpital powiatowy doświadczonemu specjaliście (w ramach “podkupienia”)
4-5 tys. zł – tyle może miesięcznie zarobić wzięty lekarz specjalista w prywatnym gabinecie. Z tych pieniędzy musi opłacić czynsz, rachunki i rejestratorkę
6 tys. zł – tyle najwięcej może dostać w białostockim szpitalu ordynator z tytułem profesora
7,5 tys. zł – minimum tyle, według OZZL i OIL, powinien zarabiać lekarz specjalista
8,5 tys. zł – tyle zarabia dyrektor podlaskiego NFZ
10 tys. zł – tyle zarabia polska pielęgniarka w Wielkiej Brytanii
11-15 tys. zł – tyle co miesiąc NFZ przelewa na konto lekarzy rodzinnych. Z tego muszą zapłacić pielęgniarce, rejestratorce, księgowej, opłacić ZUS, czynsz, badania diagnostyczne. W kieszeni zostaje im 3-5 tys. zł
10-15 tys. zł – tyle w ciągu miesiąca zarabia lekarz dentysta, który prowadzi własny gabinet. Z tych pieniędzy musi opłacić: rachunki, pomoc dentystyczną, materiały. W kieszeni zostaje mu ok. 4-8 tys. zł
20 tys. zł – tyle może zarobić polski specjalista w Wielkiej Brytanii.

* wszystkie kwoty brutto (z wyjątkiem tych, przy których jest zaznaczone inaczej)

Premie, dodatki

> W większości szpitali trzynaste pensje zostały zlikwidowane. Dyrektorzy wypowiadali je od 1999 roku, kiedy to służba zdrowia przestała być w sferze budżetowej. Trzynastki utrzymały się w nielicznych szpitalach, m.in. w białostockim szpitalu zakaźnym.

> W niektórych szpitalach pracownicy otrzymują premie. Są one dzielone po finansowym zakończeniu roku (około marca), pod warunkiem, że szpital jest na plusie. Wynoszą one od kilkunastu złotych do kilku tysięcy. Tak było rok temu w Publicznym Szpitalu Klinicznym. Ale jego dyrektor już teraz zapowiada: – W tym roku premii nie będzie.

Jak się okazuje, na stałe nagrody mogą liczyć tylko pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia. Obecny dyrektor podlaskiego oddziału NFZ otrzymał w grudniu 5 tys. zł brutto premii, jego pracownicy od 364 zł do 1,4 tys. zł brutto.

Autor artykułu: Anna Łubian

Ratowali go półtorej godziny

January 22nd, 2007


Podczas halowego meczu piłki nożnej białostoczanin biegał jak każdy uczestnik zawodów. Nagle zasłabł i upadł. Nikt go nie kopnął, nie popchnął, nie przewrócił.

Przestraszone dzieci

Organizatorzy wezwali pogotowie. Najpierw przyjechała karetka wypadkowa, potem reanimacyjna.

- Mimo półtoragodzinnej reanimacji, chłopca nie udało się już uratować – powiedział Ryszard Wiśniewski, dyrektor białostockiego pogotowia.

Jak się okazuje, zawody były zorganizowane w ramach harcerskiego zimowiska.

Gdy pojawiliśmy się tam około godz. 18, harcerze nie pozwolili nam wejść do środka. Widzieliśmy tylko z daleka przestraszone dzieci.

- Nie udzielamy żadnych informacji, pytajcie w komendzie hufca – mówili nerwowo harcerze.

Później na miejscu pojawił się policyjny psycholog.

Co z opieką?

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chłopiec powinien być otoczony specjalną opieką. Miał już wcześniej kłopoty z sercem, a poza tym w przeszłości przeszedł poważny wypadek. Osiem lat temu topił się, był w śpiączce. Wtedy po przeszło godzinnej reanimacji udało się go lekarzom odratować. Wczoraj tego szczęścia mu zabrakło.

Autor artykułu: Rafał Malinowski

A pod wiatą wiatr

January 19th, 2007


- Przystanek przy sklepie “Nad Białką” jest bardzo zdewastowany, a ja od dwóch lat piszę do miasta, by coś z tym zrobiło. Bez skutku. Przy takim wietrze człowiek chce się schować pod dach. Ale tu szyb nawet nie ma, wszystko powybijane, tylko szkielet sterczy. Od strony rzeki wieje oczekującym pasażerom po plecach, poza tym nawet nie ma jak się oprzeć – poskarżyła się “Porannemu” Halina Kiszel, białostoczanka.

Miasto rozkłada ręce, a wszystko przez opieszałość agencji, która opiekowała się przystankami i zarabiała na umieszczonych na nich reklamach.

- Nie możemy nic z tym zrobić, dopóki ostatecznie nie przejmiemy wiaty od agencji wydawniczo-reklamowej. Przez wiele lat sądziliśmy się o odzyskanie przystanków. Teraz trwa postępowanie egzekucyjne i nie możemy nawet pomalować obiektu – tłumaczy Wojciech Sadowski, naczelnik wydziału transportu UM.

Autor artykułu: (kosz)

Karnawał Spidermana

January 19th, 2007


W tym roku królem parkietów jest Spiderman. Kostium bohatera komiksów i filmów wybierają panowie w dojrzałym wieku i berbecie w przedszkolach – mówią zgodnie pracownicy wypożyczalni kostiumów karnawałowych.

W każdy weekend karnawału białostockie lokale proponują imprezy dla przebierańców, a w przedszkolach organizowane są zabawy choinkowe. W trakcie ferii dzieci zapraszane są także na choinki w zakładach pracy rodziców. Minęły już czasy, kiedy mamy siedziały po nocach, szyjąc strój swoim pociechom, bo w Białymstoku jest wiele miejsc, gdzie można tanio wypożyczyć coś naprawdę efektownego.

Tradycyjnie już w okresie karnawału w kinie Ton i Pokój pojawiają się sezonowe wypożyczalnie, strój można też wypożyczyć z rekwizytorni Teatru Dramatycznego.
Gramofon, telefon, a może dynia – to propozycje Zespołu Szkół Odzieżowych, gdzie działa kolejna wypożyczalnia.

- Kostiumy są pracami dyplomowymi naszych uczniów. Najwięcej mamy ich dla dzieci w wieku 3-4 lat, ale są też bardzo oryginalne stroje dla dorosłych – mówi Dorota Płachcińska, która prowadzi wypożyczalnię przy Sienkiewicza.

O ile wśród dorosłych trudno mówić o jakichś trendach w przebraniach, u dzieci wszystko zależy od tego, jakiego bohatera bajki czy kreskówki upodobały sobie w ostatnich miesiącach.

- Dlatego w tym sezonie dziewczynki tak chętnie wybierają strój czarodziejek Witch, a chłopcy wcielają się w piratów dzięki “Piratom z Karaibów” – tłumaczy Ewa Kępa, właścicielka wypożyczalni przy ul. Lipowej. – Z kolei panie szczególnie chętnie wybierają pajęczarki, wiedźmy i cyganki.

Ale jeśli mamy własny pomysł na strój, też nie ma z tym problemu.
- U nas można w krótkim terminie zrealizować właściwie każde marzenie związane z przebraniem – dowiedzieliśmy się w Teatrze Rewal przy ul. Krakowskiej.

Gdzie wypożyczysz strój

> ul. Lipowa 37/1, czynne: pn.- pt.: godz. 10-20; sb.: godz. 10-16
koszt wypożyczenia: 25 zł za każdy strój, bez kaucji, termin zwrotu dowolny

> ul. Sienkiewicza 81/3, lokal 115, czynne: pn.-pt.: godz. 10-20; sb.: godz. 10-15
koszt wypożyczenia: 25 zł – strój dziecięcy, 35 zł – strój dla dorosłych, 30 zł – kaucja, zwrot po dobie

> kino Ton, czynne: pn.-pt.: godz. 10-20, sb.: godz. 10-15
koszt wypożyczenia: 25 zł – strój dziecięcy, 35 zł – strój dla dorosłych, 30 zł – kaucja, zwrot po dobie

> kino Pokój, czynne: pn.-pt.: godz. 10.30-19, sb.: 10.30-14
koszt wypożyczenia: 22 zł – strój dziecięcy, zwrot po dobie

> ul. Owsiana 12, czynne: pn.-pt.: godz. 9-20, sb.: godz. 9-17
koszt wypożyczenia: 20 – zł strój dziecięcy i dla dorosłych, 30 zł – kaucja, zwrot do godz. 18, po dobie;

> Teatr Narwal, ul. Krakowska 11, czynne: pn.-pt.: godz. 10-20, sb.: godz. 14-17
koszt wypożyczenia: 25 zł – strój dziecięcy, 35 zł – strój dla dorosłych, 30 zł – kaucja, zwrot po dobie

> Teatr Dramatyczny, czynne: w godzinach pracy teatru
stroje dla dorosłych – 48, 80 zł, zwrot po dobie

> Zespół Szkół Odzieżowych, ul. Sienkiewicza 57, czynne: pn-pt.: godz.11-18
koszt wypożyczenia: 20 zł – strój dziecięcy, 35 zł – kaucja, 30 zł – strój dla dorosłych, 30 zł – kaucja, zwrot po 48 godz.

Autor artykułu: