Archive for February, 2007

Turniej dla Kuby

Monday, February 5th, 2007


Wystarczy zebrać pięcioosobową drużynę i wziąć udział w turnieju piłki siatkowej.

Jeżewo, 30 września 2005 roku. Autokar, który wiózł białostockich licealistów do Częstochowy, stanął w płomieniach. Zginęło dziesięcioro maturzystów. Kuba Kuśmierczyk przeżył, ale wypadek zmienił jego życie. Ciągle nie wrócił do pełni sił. (more…)

Ręce matematyka

Monday, February 5th, 2007


- Jak się o nie boicie, to idźcie razem z nimi i pilnujcie – usłyszeli rodzice od wizytatora.

Dziewczynki nie chcą po feriach wracać do szkoły. Boją się, że pan od matematyki znowu będzie je dotykał. Nauczyciel łapie się za głowę, gdy coś takiego słyszy. – To wszystko szyte jest grubymi nićmi – mówi. W szkole uczy od 22 lat. (more…)

Łatka znów wiślakiem?

Friday, February 2nd, 2007


Wycofanie sie z rozgrywek Zawiszy Bydgoszcz wywolalo spore zamieszanie w drugoligowym światku. W kolejce ustawiają sie chetni po graczy wicelidera.

Wśród zainteresowanych pozyskaniem bydgoskich pilkarzy bedzie Jagiellonia Bialystok. Zólto-czerwoni od dawna chcą ściągnąc najlepszego snajpera Zawiszy Vuka Sotirovica.

Moze jeszcze zagrają

Kto wie, czy nie powróci tez temat pozyskania Damiana Staniszewskiego, o którego Jaga zabiegala przed rokiem. Mówi sie tez o tym, ze bialostoccy dzialacze widzieliby u siebie Arkadiusza Miklosika.

- Jedną z mozliwości jest mój powrót do Bialegostoku i to calkiem realna sprawa. Na razie jednak czekamy, bo wycofanie sie Zawiszy nie jest przesądzone w stu procentach. Caly czas trwają rozmowy z prezesami, a wszystko powinno byc jasne do 7 lutego – mówi Staniszewski.

Na potwierdzenie decyzji o wycofaniu sie bydgoszczan czeka tez Polski Związek Pilki Noznej. Sprawa bedzie rozpatrywana we wtorek – 6 lutego. Jeśli sponsorzy i dzialacze Zawiszy nie zmienią zdania, to klub nie bedzie uwzgledniany w tabeli, ale jego wyniki z rundy jesiennej zostaną utrzymane. II lige opuszczą nie cztery, a trzy zespoly.

Coś jest na rzeczy

Jagiellonia chetnie widzialaby bydgoskich graczy w swoim skladzie, bo prawdopodobnie z klubu odejdzie Dariusz Latka. Pozyskaniem lub wypozyczeniem pomocnika zólto-czerwonych zainteresowany jest nie byle kto, bo mistrz Polski Wisla Kraków.

- Coś jest na rzeczy, ale dopóki nic nie zostalo podpisane, to jestem graczem Jagi, a nie Wisly – mówi pilkarz, który w razie transferu przenióslby sie w rodzinne strony, bo pochodzi z Krakowa. W stolicy Malopolski rozpoczynal futbolową kariere, gral w pierwszej i drugiej druzynie “Bialej Gwiazdy”, a takze w Wawelu i Hutniku.

- Rozmowy trwają, ale do ich konca jeszcze daleko. Dlaczego? Bo dopóki nie ma finalu negocjacji, to zawsze jest daleko. Sprawa powinna sie wyjaśnic w ciągu kilku dni – informuje menedzer Latki Robert Kildanowicz.

Pewne jest, ze pomocnik Jagi, który na początku okresu przygotowawczego dostal wolną reke w poszukiwaniu nowego pracodawcy, nie zagra w dzisiejszym sparingu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Początek o godz. 12, na stadionie przy ul. Jurowieckiej.

Autor artykułu: Wojciech Konończuk

W centrum bajoro, na osiedlach zaspy

Thursday, February 1st, 2007


Kałuże na ulicach, kałuże przy niemal każdym przejściu dla pieszych – tak wczoraj przez cały dzień wyglądało centrum miasta. Urzędnicy odpowiedzialni za sprzątnięcie ulic przyznają, że jest źle. (more…)

Nabrać emeryta

Thursday, February 1st, 2007


Przedstawił się jako Kazimierz Wróblewski. Ale następnym razem może być Janem Dąbrowskim czy Zdzisławem Kowalskim. Nie jest ważne nazwisko – ważne jest, że udaje pracownika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wprasza się do domu starszych ludzi i chce dostać pieniądze za swoją pomoc.

Zapłacisz, zarobisz

W czym? Wczoraj, gdy dzwonił do pana Jana, emeryta z Białegostoku, proponował korzystniejsze niż do tej pory przeliczenie emerytury. Waloryzacja miała pana Jana kosztować 400 złotych.

- Zdenerwowałem się i odłożyłem słuchawkę – opowiadał potem pan Jan w ZUS, gdzie zadzwonił, po pierwsze – żeby się upewnić, że to było oszustwo, po drugie – żeby ostrzec innych ludzi.

O tym telefonie wiemy. Możliwe, że o dziesiątkach innych jeszcze nie. Od czasu gdy pojawiła się informacja, że ZUS się przed laty pomylił i źle naliczał świadczenia, wielu hochsztaplerów próbuje zbić na tym własny kapitał.

- Nigdy nie wysyłamy pracowników do domów klientów – przestrzega Anna Krysiewicz, rzecznik prasowy ZUS w Białymstoku. – Wyjątkowo, jeśli ktoś ze względu na swój stan zdrowia nie może być zbadany w siedzibie oddziału, odwiedzają go lekarze orzecznicy. Zdarzają się też wizyty inspektorów kontroli, którzy zawsze okazują legitymację i upoważnienia.

Przypadek zasygnalizowany przez pana Jana nie jest, niestety, sytuacją wyjątkową. W grudniu ubiegłego roku ludzi nachodziła w domach kobieta legitymująca się różnymi, podrobionymi dokumentami. Nie brakowało, niestety, osób, które dały się nabrać na 300-złotową opłatę w zamian za obietnicę podwyższenia emerytury.

Policja czeka na sygnały

- Najważniejsza zasada: nie wpuszczamy obcych do domu – przestrzega nadkomisarz Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

- A jeżeli już się zdarzy, że damy się jednak nabrać oszustowi, powiadamiajmy natychmiast policję – dodaje.- Dzięki temu będzie można ostrzec innych ludzi, a naciągacza wpakować za kratki.

Autor artykułu: Halina Witomska

Połamany tydzień

Thursday, February 1st, 2007


Poradnia urazowo-ortopedyczna przy ulicy Białówny. Pod drzwiami czeka kilkunastu pacjentów. Prawie wszyscy z tym samym problemem.

Sezon na złamania

- Złamania, zwichnięcia, skręcenia – wylicza Dariusz Ciborowski, ortopeda. Wczoraj, w ciągu sześciu godzin, przyjął ponad 80 pacjentów. Gipsy trzeba było założyć 32 osobom.

Podobnie jest w innych poradniach. Na oddział ratunkowy Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w styczniu trafiło blisko 400 pacjentów, którzy wymagali pomocy ortopedy. – Najwięcej osób było w ostatnich dniach, kiedy zrobiło się tak ślisko – mówi Bogusław Poniatowski, szef SPSK.

Sporo pracy miało też białostockie pogotowie ratunkowe. – Tak dużej liczbie urazów winna jest po części ludzka znieczulica. Ludzie starsi, nie w pełni sprawni, nie powinni wyruszać z domów w taką pogodę. Ale często nie mają wyjścia. Po prostu nie ma kto im pomóc – mówi Ryszard Wiśniewski, szef Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku.

Tylko uważaj

- To była chwila nieuwagi. Poślizgnęłam się na równym chodniku – skarży się Maria Wiśniewska, dla której upadek skończył się zagipsowaniem ręki na co najmniej trzy tygodnie. Co robić, żeby uniknąć takich sytuacji? – Czekać do wiosny – śmieje się Dariusz Ciborowski i dodaje:

- Starszym osobom radzę nie wychodzić, kobietom – zrezygnować z wysokich obcasów, a wszystkim – nie czekać, aż przestanie boleć, tylko po upadku od razu zgłosić się do lekarza.

Edward Adamczyk z poradni przy ulicy Radzymińskiej ocenia, że przy takiej pogodzie i stanie chodników, to cud, że osób z urazami nie jest jeszcze wiecej. – Na szczęście piesi zachowują się podobnie do kierowców i kiedy jest ślisko, chodzą uważniej – mówi.

Autor artykułu: Anna Łubian