Tołwiński, ustąp waść



Przerwałem zagraniczny urlop z rodziną tylko po to, żeby po raz kolejny dowiedzieć się, że jedynym kandydatem na wicemarszałka jest Krzysztof Tołwiński – denerwował się Cezary Cieślukowski z Platformy Obywatelskiej. Marszałek elekt dwukrotnie zgłaszał wczoraj na swego zastępcę Tołwińskiego. W obu głosowaniach przepadł.

- Pan Tołwiński powinien zbadać się, czy ma wystarczająco rozsądku, by kandydować na tak ważne stanowisko w województwie. Już pięć razy był zgłaszany, pięć razy nie został wybrany. Są jakieś granice – kpił prof. Adam Dobroński z PSL.

- Proponuję poważne badania psychiatryczne dla pana profesora – odpowiedział mu Tołwiński.

- To żenujące. Ile razy Prawo i Sprawiedliwość zamierza jeszcze zgłaszać Tołwińskiego na wicemarszałka? Czy panowie z PiS liczą na to, że wybierzemy go przez przypadek? Że ktoś zatrzaśnie się w ubikacji, ktoś pomyli się przy głosowaniu? – pytał Cieślukowski. – Przecież tu ewidentnie chodzi tylko o załatwienie posady, a nie o dobro województwa – dodał.

Wczorajsza sesja, według zapowiedzi radnych PiS i marszałka elekta, miała być przełomowa. Po ponad dwóch miesiącach impasu miał zostać wyłoniony zarząd. Nic z tego. Kolejna sesja będzie prawdopodobnie 19 lutego. Dwa dni przed terminem rozwiązania sejmiku. Jeśli znów się nie uda, czekają nas kolejne wybory.
Rozmowa > To wielki honor
Kurier Poranny: Po raz szósty został Pan zgłoszony jako kandydat na wicemarszałka…
Krzysztof Tołwiński: Jestem człowiekiem konsekwentnym. Walczymy o dobrą sprawę, więc będziemy konsekwentni, nawet jeśli miałyby być nowe wybory.

Wiele osób uważa, że nie ma Pan honoru, ubiegając się w nieskończoność o to stanowisko.
- Kandydowanie po raz szósty, siódmy, a nawet dziesiąty w koalicji PiS-Samoobrona to dla mnie wielki honor. Kandydowanie w takim interesie, jaki reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość, jest dla mnie wielkim przywilejem. Dyshonorem na pewno byłoby dla mnie choć raz kandydować z ramienia PO i PSL. Podkreślam, jestem człowiekiem honoru i reprezentuję bardzo tradycyjne podejście do niego: walczyć o dobro sprawy do upadłego, a nawet polec.

Ale nawet nie wszyscy radni z PiS i Samoobrony popierają Pana. W jednym z głosowań dostał Pan tylko 14 głosów, co oznacza, że ktoś z koalicji oddał głos nieważny.
- Mam nadzieję, że to przypadek. Zresztą w kolejnym głosowaniu przypadek ten został wyeliminowany i ta osoba poparła moją kandydaturę.

Do upadłego będzie Pan starał się o stanowisko wicemarszałka?
- Nie, do terminu kolejnych wyborów. Tak naprawdę w tej chwili nie mamy problemu Tołwińskiego, ale całej koalicji. Platforma nie chce pogodzić się z przegraną, dlatego nie chce poprzeć żadnego zarządu, który proponuje PiS.

A nie jest Panu przykro, że w głosowaniach Pan przepada?
- Nie, bo wiem, że to polityka, a to jest ciężka walka.

Autor artykułu: Joanna Dargiewicz

Comments are closed.