Z naszego sondażu wynika, że Tadeusz Truskolaski ma tyle samo zwolenników wśród kobiet, co i wśród mężczyzn. Głos na niego zamierzają oddać panowie w wieku od 25 do 45 lat i przedstawicielki płci pięknej w wieku od 25 do 65 lat. Elektorat Marka Kozłowskiego to głównie białostoczanie w wieku od 45 do 65 lat. Większe zaufanie do tego kandydata mają mężczyźni niż kobiety. Wyborcy w tym samym przedziale wiekowym chcą też głosować na Janusza Kochana, chociaż jego bardziej cenią kobiety. Ryszarda Tura też wolą przedstawicielki płci pięknej. Obecny prezydent ma równe szanse zarówno u młodych, dojrzałych, jak i starszych wyborców.
Czy da się namówić?
Ryszard Tur – mimo że w sondażach wypada bardzo dobrze – cały czas nie podjął decyzji, czy po raz kolejny będzie się ubiegał o stanowisko gospodarza Białegostoku.
– Prezydent od kilku dni jest w delegacji na Ukrainie. Nie wiem, jakie są jego przemyślenia. Na pewno wszyscy poznamy tę decyzję jeszcze w poniedziałek, a najpóźniej we wtorek – zapowiada Krzysztof Sawicki, wiceprezydent miasta, podobnie jak jego szef też należy do Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego. Jeśli Tur odmówi startu w wyborach, wtedy Sawicki będzie kandydatem tej partii.
– Wiem, że Ryszard Tur jest już zmęczony rządzeniem, a szczególnie współpracą z radą miejską. Ostatnie cztery lata pod tym względem były dla niego prawdziwą gehenną. Skład następnej rady też może być różny. Chciałbym, żeby mój szef wystartował, bo ma duże szanse na wygraną, ale nie wiem, czy da się namówić – niepokoi się Sawicki.
Nie chcę być statystą
Na dobry wynik w walce o ratusz liczy też popierany przez Platformę Obywatelską Tadeusz Truskolaski. – Wszelkie sondaże pokazują, że bez większych problemów wejdę do drugiej tury. Ale na tym nie chcę kończyć. Dlatego wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy, by wygrać te wybory – mówi Truskolaski.
Marek Kozłowski, kandydat PiS, który w sondażu „Porannego” uplasował się na trzecim miejscu, uważa, że jego nie najlepszy wynik to skutek tego, że dopiero w połowie ubiegłego tygodnia został oficjalnym kandydatem na prezydenta.
– Poza tym kampania nawet jeszcze nie ruszyła. Sondaże zaczną być bardziej wiarygodne dopiero za kilka tygodni – ocenia Kozłowski.
Janusz Kochan, członek SLD i kandydat zjednoczonej lewicy, nie przejmuje się słabym wynikiem, jaki uzyskał w badaniach „Porannego”.
– Sondaż można potraktować jako zabawę. Przed wyborami wynik powinien się jeszcze zmienić. Jak przedstawię swój program, to na pewno zyskam wielu zwolenników. Poza tym SLD ma koalicjantów, którzy też będą mnie promować – zapowiada Janusz Kochan. – A w wyborach startuję po to, żeby je wygrać, a nie być statystą – kwituje kandydat lewicy.
Autor artykułu: Joanna Dargiewicz (pr)