Jak ten PiS ma rządzić, jak jemu, co rusz, ktoś nogi podcina, jak ktoś mu zabija klina – martwi się Zygmunt Oleksiewicz z Brańska. – Dajcie im normalnie porządzić, to będzie dobrze – uważa.
– Zygmuś, ale oni nie umieją rządzić – mówi jego kolega. – Choć głosowałem na PiS teraz na pewno nie zagłosowałbym na nich. A po tej aferze? Nigdy.
Brańsk jest niewielkim miasteczkiem, gdzie w ostatnich wyborach parlamentarnych większość mieszkańców poparła Prawo i Sprawiedliwość. Podczas wyborów na prezydenta aż 83 proc. głosowało na Lecha Kaczyńskiego. Jeszcze lepszy wynik PiS otrzymał na terenie gminy Brańsk. Tam Donald Tusk nie miał żadnych szans. Na kandydata Platformy Obywatelskiej zagłosowało jedynie 6 proc. mieszkańców. Teraz gorąco spierają się o to, co się stało w Polsce.
Winna Beger
Zygmunta Oleksiewicza spotkaliśmy na skrzyżowaniu w samym centrum Brańska. Zobaczył swego kolegę, więc postanowili porozmawiać. Na kogo głosowali w ostatnich wyborach parlamentarnych odpowiadają bez namysłu. – Oczywiście, że na PiS.
Jednak po ostatnich wydarzeniach w Sejmie kolega pana Zygmunta, który za żadną cenę nie chciał zdradzić nawet swego imienia jest nieco zniesmaczony.
– Bardzo źle dzieje się w naszym parlamencie – mówi. – Tak być nie może. To co tam się wyprawia, to jedna wielka karuzela. Tak przecież rządzić nie można. Przecież my, zwykli prości ludzie, inaczej się zachowujemy. Teraz na pewno nie zagłosowałbym na PiS. A jeszcze po ostatniej aferze? To przecież karygodne. No, powiedz, Zygmuś, co ty o tym myślisz?
Zygmunt Oleksiewicz jest już na zasłużonej emeryturze. Przepracował ponad trzydzieści lat w swoim zakładzie stolarskim. Trochę na roli. Teraz, w wolnym czasie, a ma go dość dużo, na swoim rowerze przemierza Brańsk.
– Ale PiS chce coś robić, tylko ciągle mu klina wbijają – obstaje za swoją partią pan Zygmunt. – Jak ktoś im ciągle nie daje porządzić, to jak to ma być dobrze. Jak można rządzić, kiedy im ciągle nogi podcinają. A te ostatnie wydarzenia to banalna sprawa. To normalne, że polityk rozmawia z politykiem. Prowadzi negocjacje.
Do rozmowy włącza się Maria Lenart. Również głosowała na PiS. Głosowała, bo dużo wie o tej partii. Na dodatek jej kuzynka z Warszawy zna matkę braci Kaczyńskich. Słysząc rozmowę na temat ostatnich wydarzeń nie może przejść obok obojętnie.
– To, co się stało i teraz jest wokół tego tyle hałasu, to normalna sprawa – uważa pani Maria. – To była zwykła rozmowa pomiędzy politykami. Wszyscy tak robią.
Jak na Węgrzech
Na skwerze obok skrzyżowania siedzą Beata i Malwina, studentki. Malwina studiuje psychologię w Warszawie, Beata stosunki międzynarodowe w Białymstoku. W Brańsku należą do mniejszości. Swoje głosy oddały na Platformę Obywatelską. – I mimo przegranej PO nie żałujemy swego wyboru – mówią. – Po ostatnich wydarzeniach nie możemy zaakceptować polityki PiS. Przecież krytykowani jesteśmy przez inne państwa Unii Europejskiej, porównują nas do Węgier. Jedynym wyjściem z tej sytuacji są przyspieszone wybory.
– Czy oni nie mogą uważać na siebie – dziwi się brański polityk. – Była wpadka Jurgiela, były wpadki innych. Czy oni nie powinni być bardziej czujni i wcześniej zastanowić się nad tym, co mają powiedzieć. Jestem związany z PiS, ale to zachowanie potępiam jak najbardziej.
PiS nas zawiodło
– To dobry chłop – tak rok temu mówiło się o Lechu Kaczyńskim w Łapach. – PiS to bardzo dobra partia, bo tylko ta partia może coś zmienić. Głosowało na nią 53 proc. mieszkańców. Dziś ludzie czują się oszukani. O tym co się teraz dzieje w Polsce mówi całe miasto.
– Poczułem się tak, jakby ktoś uderzył mnie w twarz. Uwierzyłem po raz pierwszy politykom. I się zawiodłem. Miało być to w końcu prawo i sprawiedliwość. A jest co? Szkoda gadać – denerwuje się pan Adam. – W normalnym kraju rząd powinien podać się szybko do dymisji. Ośmieszyli nas wobec całej Europy, świata – dodaje.
W parku, na ławce, przed sklepem, przy piwie, wszędzie toczą się też dyskusje na temat postępowania posłanki Samoobrony – Renaty Beger.
– Nie przepadam za nią. Ale to co zrobiła, trzeba pochwalić. Chciała zdobyć dowody. Nie dała się kupić – ocenia Teresa Kamińska.
Oburzeni sytuacją są ci, którzy przed rokiem popierali inne partie. – Ciągle się tylko kłócą. Politycy robią nam krzywdę – dodaje Wanda Wyszyńska, która w wyborach była za LPR. – Kaczyński powinien rozpisać nowe wybory. I to szybko. Bo inaczej czeka nas rewolucja, taka sama jak na Węgrzech.
– Nie głosowałam. I nigdy nie pójdę na wybory po tym, co się wyprawia. Tyle obiecywali. A co zrobili? – pyta Dorota Jarząbek. – Miało być tanie państwo. A oni, zamiast dbać o naród, żeby bezrobocia nie było, żeby młodzi nie wyjeżdżali, odstawiają szopki – denerwuje się. I pokazuje na ulicę. – Proszę zobaczyć, ile jest młodych w Łapach. Nikogo. Wszyscy stąd uciekają. A przez kogo? Przez tych, co rządzą – nie ma wątpliwości.
Niech nadal rządzą
Ale są i tacy, którzy są wierni do końca. – Głosowaliśmy na PiS. I nie żałujemy – dyskutują w parku Mieczysław Markowski i Stanisław Łapiński. – Kaczyński nie powinien się poddać. Uważają, że trzeba tylko koalicji z PSL. Przekupywanie posłów Samoobrony przez PiS porównują z czasami komuny. – Przedtem też kupowali. I stało się coś? A Lepper to szachraj. Tylko obiecywał pieniądze. I tak by ich nie dał. A Beger udawała. Bo to wszystko jest zrobione, żeby zniszczyć PiS – wiedzą swoje.
Autor artykułu: Janusz Bakunowicz
Julita Januszkiewicz