Archive for April, 2006

Nie zabierajcie nam Miśka

Monday, April 24th, 2006


Nieduży czarny kundelek przyplątał się pod bloki przy ul. Ogrodniczki na wakacjach, rok temu. Dzieci z okolicznych bloków przyniosły mu trochę jedzenia. Wrócił więc następnego dnia.

Dziecięcy Caritas
Z czasem stał się ulubieńcem wszystkich dzieci. Ula, Sylwia, Adrian, Agnieszka, Patrycja, Kinga, Aneta, Sebastian i Szymon o jedzeniu dla Miśka pamiętają codziennie. Dlatego wygląda jak domowy, zadbany pies.
Przezimował pod blokiem przy ul. Ogrodniczki 23. Dzieci urządziły mu tam budę. Zebrały pieniądze wśród rówieśników i sąsiadów. I zaprowadziły do weterynarza. Ten nie dość, ze psa zbadał, to jeszcze zrobił wszystkie niezbędne szczepienia i założył książeczkę zdrowia – mimo że zebrana suma okazała się niewystarczająca.
– To taki dziecięcy Caritas – rozczula się Regina Wróblewska, dorosła mieszkanka ul. Ogrodniczki.

Tylko zgodnie z zasadami!
Tuż przed Świętami Wielkanocnymi przyjechali pracownicy administracji. Załadowali budę na przyczepę ciągnika. Okazało się, że obecność psa przed blokiem nie podoba się jednemu z sąsiadów.
Wtedy interweniowali dorośli.
– Przecież tu na podwórku jest czyściutko, porządek – przekonują Regina i Mieczysław Wróblewscy, Janina Słowik i Maria Borkowska.
To oni rozmawiali z kierownikiem administracji, żeby dał się przebłagać i zostawił psa na podwórku. Buda wróciła przed blok. Ale sąsiadowi pies dalej przeszkadza.
Franciszek Łopiński, kierownik administracji obiecuje „Porannemu” , że pies zostanie, jeśli…
– Będzie do kogoś formalnie należeć, bo ktoś musi za niego imiennie odpowiadać. Administracja nie może wziąć na siebie tego obowiązku. Takie są przepisy.

Autor artykułu: Agata Sawczenko

Liczik wygrywa

Friday, April 21st, 2006


– Andrzej stoczył bardzo dobrą walkę. Rywal był silny, dobrze wyszkolony technicznie. Liczik mądrze przepuszczał jego akcje i kontratakował. Z pochwałami wstrzymajmy się jednak do kolejnych jego występów. Zobaczymy, co będzie dalej – mówi trener kadry narodowej Ludwik Buczyński.
Obok hetmańskiego, walkę wygrał startujący w tej samej kategorii wagowej Michał Chudecki z PKB Poznań, który efektownie pokonał przez rsc w I rundzie Czecha Frantiszka Uharka.
W silnie obsadzonym turnieju w Usti startują zawodnicy z 15 państw, w tym Rosji, Kazachstanu, Białorusi, Litwy, Polski, Armenii, Czech, ale i Australii czy Mongolii. Niestety, na ringu zabrakło Kubańczyków, którzy z przyczyn politycznych zbojkotowali zawody.
W biało-czerwonej ekipie obok Liczik miał walczyć także inny podopieczny trenera Jana Żylińskiego w Hetmanie – Mirosław Nowosada. Białostoczanin miał jednak pecha. Z powodu kłopotów ze ścięgnem Achillesa boksujący w kategorii średniej pięściarz musiał zrezygnować z wyjazdu do Czech.

Autor artykułu: kw

Wstrząs był potrzebny

Friday, April 21st, 2006


Jagiellonia od początku rundy gra katastrofalnie. W sześciu meczach zdobyła ledwie sześć punktów. Od dawna mówiło się, że zespół jest źle przygotowany, a zwolnienie trenera jest kwestią czasu. Miarka przebrała się, kiedy Jaga nie dała rady słabej Lechii Gdańsk, a zawodnikom zabrakło nawet woli walki. Wściekli kibice obrzucili piłkarzy wyzwiskami i domagali się odejścia Nawałki, który na konferencji prasowej oddał się do dyspozycji zarządu. Wczoraj wypadki potoczyły się szybko. Już przed południem zapadły decyzje.
– Rozwiązaliśmy kontrakt za porozumieniem stron, a trener pożegnał się z zespołem, zarządem i właścicielami klubu. Mecz z Lechią był szokiem dla nas wszystkim. Potrzebny był wstrząs. Musi nastąpić odbicie się od dna i należało coś zrobić – poinformował prezes Jagi Wojciech Sularz.
Od razu pojawia się pytanie o następcę zwolnionego szkoleniowca.
– W sobotnim spotkaniu z Lechią Gdańsk Jagiellonię poprowadzi Mirosław Dymek. Być może wcześniej będzie już znane nazwisko nowego trenera, ale nie możemy działać zbyt pośpiesznie. Na pewno na meczu z ŁKS Łódź zespół będzie miał nowego opiekuna – dodał prezes klubu.
Nawałka pracował w Jadze przez niemal 20 miesięcy, od 1 września 2004 roku.

Autor artykułu: kw

Śmietnik nad Białką

Friday, April 21st, 2006


– Pierwszy przystanek „czwórki” za hotelem Turkus jest bardzo zaśmiecony. A mamy przecież zarząd dróg, który codziennie objeżdża miasto. Mamy też strażników miejskich. Czy nikt z urzędników nie widzi tego śmietniska? – oburza się lokator z bloku przy ulicy Wierzbowej.
Codziennie korzysta z przystanku. Jego sąsiedzi również. – I denerwuje nas, że przystanek przypomina wysypisko.
Butelki rozkwitły na wiosnę
Wczoraj sprawdziliśmy jak sytuacja wygląda na miejscu. Rzeczywiście, tuż za przystankiem, na niewielkiej skarpie ktoś urządził śmietnisko.
– Pobite butelki leżą tuż już od kilkunastu tygodni, od czasu, kiedy stopniały śniegi. Nikt nie chce ich zebrać – denerwuje się Czytelnik.
Kto powinien zająć się śmietnikiem? Zważywszy na to, że oprócz butelek i papierów można znaleźć tam nawet kosz, który stał niegdyś na przystanku, odpowiedź wydaje się być prosta – Zarząd Dróg Miejskich.
Posprzątamy!
Dariusz Sobociński, inspektor w Zarządzie Dróg Miejskich zapewnia, że od razu przekaże sygnał firmie Mado, która sprząta teren przy alei Jana Pawła II.
– A jutro nasi inspektorzy sprawdzą, czy firma wywiązała się ze zlecenia.
Sobociński wyjaśnia, że firma nie jest winna, bo ma obowiązek sprzątać tylko najbliższe otoczenie przy przystanku (po osiem metrów w lewo i prawo od wiaty, dwa metry za wiatą i chodnik – z przodu do krawężnika). Jednak w tym przypadku trzeba zrobić wyjątek.
– Kosz na śmieci trafi z powrotem na przystanek, a trawnik będzie czysty – obiecuje Sobociński.

Autor artykułu: Andrzej Kłopotowski

Gdzie warto studiować?

Thursday, April 20th, 2006


Ranking został opublikowany wczoraj. Naszych uczelni nie ma co szukać na pierwszych pozycjach. Poza Wyższą Szkołą Administracji Publicznej. Ale i ona od ubiegłego roku straciła jeden punkt, bo wtedy na liście licencjackich uczelni niepaństwowych była najlepsza.
– Ranking ocenia też dynamikę rozwoju szkoły, a my w ubiegłym roku nie otworzyliśmy żadnego nowego kierunku – mówi rektor WSAP, prof. Barbara Kudrycka. – Mimo to, okazało się, że nadal dobrze kształcimy studentów, dlatego pozostajemy w czołówce w Polsce.
Wśród uczelni akademickich najwyże, bo na 21 miejscu, plasuje się Akademia Medyczna w Białymstoku. Strata od ubiegłego roku – 4 punkty. – Nie przeraża mnie spadek w rankingu. Ten rok będzie bowiem przełomowy – mówi prof. lech Chyczewski, rzecznik AMB. – Za miesiąc otwieramy nowoczesne Centrum Medycyny Doświadczalnej, budowane jest trzecie skrzydło szpitala, inicjujemy budowę kolejnego budynku, kadrę mamy doskonałą, co roku mamy kilkanaście nominacji profesorskich. 51 miejsce zajmuje największa podlaska szkoła: Uniwersytet w Białymstoku. Od lat okupuje to samo miejsce. Dopiero dwanaście miejsc za Uniwersytetem jest nasza Politechnika.
A studenci? Co dla nich znaczy pozycja uczelni w rankingu?
– Zależy mi, żeby studiować w szkole, która ma dobrą opinię – mówi Alina Kowalczyk, studentka prawa. – Ważne też, że uczelnia jest w Białymstoku, nie muszę jeździć po Polsce.
– Uczę się u doskonałych fachowców i to jest najważniejsze – uważa przyszły lekarz, Jakub Zawadzki.
Kapituła rankingu oceniała przede wszystkim prestiż, jakim cieszą się szkoły wśród naukowców i pracodawców, kwalifikacje i dorobek nauczycieli, warunki nauki, a nawet wymianę studentów i współpracę zagraniczną. Najlepsze okazały się: Uniwersytet Warszawski, Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania w Warszawie, Wyższa Szkoła Humanistyczno-Przyrodnicza w Sandomierzu oraz Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Tarnowie.

Autor artykułu: (wac, sima)

Dwie zbiorowe mogiły na dwóch metrach kwadratowych? To możliwe

Thursday, April 20th, 2006


Wczoraj ich opinię otrzymał białostocki Instytut. – W wyniku pomiaru nie stwierdzono miejsc klasy zerowej i pierwszej, czyli takich, gdzie prawdopodobieństwo występowania grobów określane jest na ponad 60-procentowe – czyta opinię geofizyków Jerzy Kamiński, prokurator IPN prowadzący śledztwo w sprawie pochówków ofiar UB. – Stwierdzono natomiast dwa miejsca, gdzie takie prawdopodobieństwo wynosi od 31 do 60 proc.: jedną w piwnicy aresztu, drugą przy murze po wewnętrznej stronie.

Dwa miejsca
Z dokumentu wynika, że w areszcie znaleziono też sześć punktów, gdzie szansa na znalezienie zbiorowych mogił sprzed pół wieku jest bardzo mała, poniżej 30 proc. Dwa znajdują się w piwnicy, a cztery wzdłuż muru. Geofizycy, ze względu na mineralizację szczątków, nie są w stanie wskazać pojedynczych grobów.
– Zamierzam przesłuchać teraz geofizyków jako biegłych – mówi Kamiński. – Potem we wskazanych miejscach zapewne zrobimy próbne odwierty. Jeżeli i te przyniosą istotne informacje, będzie ekshumacja.
– Te miejsca leżą na obszarze dwóch metrów kwadratowych – wyjaśnia Gajewski. – Radziłbym teraz, aby geolodzy jeszcze raz sprawdzili szczegółowo tylko te dwa najważniejsze punkty. Wtedy będzie wiadomo, na jakiej głębokości jest obiekt i jakiej wielkości.
Wyniki badań w Sokółce jest raczej negatywny. Wprawdzie georadar wskazał tam trzy miejsca na tyłach garaży, gdzie dawniej był areszt UB, ale zakwalifikowano je do tzw. trzeciej klasy (szansa poniżej 30 proc.).

Bliscy szukają grobów
W białostockim areszcie, wedle historyków IPN, bezpieka wykonała około 300 egzekucji. Ciał nie wydawano bliskim, żeby nie „siać fermentu”. Rodziny pomordowanych nadal nie wiedzą, gdzie są groby rodziców, dziadków. Dla wielu symboliczną mogiłą stał się pomnik Bohaterów Polski Niepodległej, który w 2002 roku odsłonięto na cmentarzu wojskowym. Pochowane są tam ciała ośmiu żołnierzy podziemia, rozstrzelanych przez UB, które wydobyto podczas ekshumacji w Olmonach. Józef Gosk wierzy, że były wśród nich także szczątki jego ojca. – Wykopano strzępki jego płaszcza. Chyba jego… – mówi. – Wielu z nas ciągle na nadzieję, że znajdzie groby bliskich. Grób rodzica to ważna sprawa, dla niektórych najważniejsza w życiu.

Autor artykułu: Urszula Dąbrowska

Nie mów fałszywego świadectwa…

Thursday, April 20th, 2006


To właśnie Ryszard Nawrocki 20 marca złożył zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa.

Za utratę zaufania
- Prokurator uznał, że trzeba to wyjaśnić, przesłuchać świadków. Dlatego nakazał wszcząć śledztwo – wyjaśnia Bożena Kiszło, szefowa Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.
Ale to jeszcze nie znaczy, że adwokatowi Jerzemu Korsakowi zostaną postawione zarzuty.
Prokuratura ze względu “na dobro śledztwa” nie chciała ujawnić, w jaki sposób będzie badać sprawę i kto zostanie przesłuchany. – Mogę jedynie powiedzieć, że pierwsze osoby zostały już wezwane – dodaje Kiszło. (more…)

Przyjdą też do ciebie

Tuesday, April 18th, 2006


Już za kilka tygodni będziemy wiedzieć, ile jest w Białymstoku materiałów zawierających azbest. Do końca lipca magistrat dostanie dokładne informacje ile może kosztować jego utylizacja.
– Inwentaryzacja to dopiero pierwsza cześć programu likwidacji azbestu zaplanowanego na lata 2006-2032 – mówi Grzegorz Chocian z białostockiej firmy Ekoton, która na zlecenie Urzędu Miejskiego wykonuje opracowanie o azbeście. – Zajmują się nią nasi ankieterzy, którzy pukają do tych domów prywatnych, na których znajduje się np. eternit.
Dlaczego do 2032 roku? Do tego roku bowiem z naszych budynków powinny zniknąć wszystkie materiały zawierające azbest.
Najpierw ankieta, później dotacja
Pan Krzysztof zajmuje się inwentaryzacją dwóch dzielnic – Bacieczki i Zawady. Każdego dnia odwiedza około czterdziestu adresów – ogląda budynki jednorodzinne i gospodarcze. Przy każdym z nich spędza kilkanaście minut – tyle zajmuje mu wypełnienie ankiety.
– Każdego informuję, że miasto pracuje nad planem ochrony środowiska przed szkodliwym oddziaływaniem azbestu – opowiada nam ankieter. – Mówię też, że osoby, które zgodzą się na wypełnienie ankiety będą mogły dostać dotację z Unii Europejskiej na usuniecie np. pokrycia dachowego z eternitu i wymianę go na inne.
Uzbrojeni w… list
Białostoczanie zwykle przyjmują ankieterów z sympatią. – Chcą nam pomóc i wypełniają ankietę bez żadnych problemów – mówi Chocian. – Ale zdarzają się też tacy, którzy mówią, że nie wpuszczą naszych pracowników, bo nic nie słyszeli o akcji. Dopiero gdy pokazujemy im list od wiceprezydenta Krzysztofa Sawickiego, godzą się na dłuższą rozmowę.
Eternit przede wszystkim
Pracownicy Ekotonu na razie nie chcą zdradzić, jak wiele ton azbestu trzeba będzie usunąć z białostockich domów.
– Mogę tylko powiedzieć, że 90 procent wszystkich materiałów, które trzeba będzie wymienić, to płyty faliste, czyli eternit – wyjaśnia Beata Gładkowska-Chocian z Ekotonu. – Dokładne dane będziemy mieć do końca kwietnia. Później zajmiemy się przygotowaniem zestawienia materiałów i opracowaniem programu ich usuwania. Podpowiemy też, z których programów unijnych można skorzystać, by uzyskać unijną dotację.
Gotowe opracowanie trafi na biurko prezydenta pod koniec lipca. Wtedy też magistrat będzie mógł występować o pieniądze z kasy w Brukseli.

Autor artykułu: Andrzej KŁOPOTOWSKI

Z nożem po łupy

Tuesday, April 18th, 2006


Zaczęło się od imprezy u wujka jednego z oskarżonych. Tam obaj młodzi mężczyźni wypili kilka piw. W mieszkaniu była z nimi współlokatorka i jej koleżanka. Gdy ta druga wyszła, 19-latkowie postanowili zabrać jej pieniądze. Dogonili ją w drodze na przystanek autobusowy. Zażądali pieniędzy. Jeden z nich uderzył dziewczynę pięścią w twarz. Gdy drugi powiedział „wsadzę jej w żebra scyzoryk” ofiara rzuciła się do ucieczki. Biegła na oślep. Wpadła do klatki jednego z bloków, potem po schodach aż na trzecie piętro, gdzie zaczęła dobijać się do drzwi przypadkowego mieszkania. Chuligani byli o krok za nią. Na szczęście lokator otworzył drzwi, wpuścił dziewczynę, ratując ją przed bandziorami. Ci zaś wyładowali się na drzwiach, w końcu odeszli.
Na podwórku zaatakowali przechodnia, któremu po ciosie w brzuch przeszukali kieszenie. Nic nie znaleźli, więc go zostawili w spokoju. Dostrzegli kolejna ofiarę. „Dwa złote na wino” – krzyknął jeden z nich. Na odpowiedź „nie mam” jeden z napastników odpowiedział „albo daje pieniądze, albo go zabije” i wyciągnął nóż. Zaatakowany próbował ucieczki, ale bandyci byli szybsi. W czasie szarpaniny jednemu z chuliganów udało się zranić ofiarę w przedramię. I wtedy nastąpił najbardziej zdumiewający moment – napastnicy zostawili rannego i… wezwali policję, a przybyły na miejsce patrol natychmiast ich zatrzymał!
Obaj mężczyźni najpierw przyznali się do rozbojów, później usiłowali wykręcić. Za napady z nożem w ręku grozi im nie mniej niż trzy lata pozbawienia wolności.

Autor artykułu: (raf)

Budowa nie ruszy w tym roku

Tuesday, April 18th, 2006


O budowie Centrum Ekspedycyjno-Rozdzielczego (nowoczesny obiekt do sortowania oraz dystrybucji przesyłek pocztowych) w podbiałostockiej Choroszczy po raz pierwszy zrobiło się głośno przed trzema laty. Poczta Polska ogłosiła wtedy, że rusza do inwestowania. Zaplanowała wybudowanie od sześciu do czternastu takich obiektów w kraju. Choroszcz została wybrana nieprzypadkowo – leży przy trasie Warszawa – Białystok. Poczta wykupiła tam kilkanaście hektarów ziemi i przygotowywała projekt obiektu. Natomiast gmina zmieniła miejscowy plan zagospodarowania, żeby CER mógł powstać. (more…)