Archive for April, 2006

Tylko o srebro

Saturday, April 29th, 2006


Krakowianie wygrali dotąd wszystkie spotkania i zapewne pokonają też AZS Kielce, co da im złoty medal. Wicemistrzostwo Polski zostanie potraktowane w Suwałkach jako porażka. Niespodziewana przegrana 2:3 w Krakowie sprawi, że SKB Litpol-Malow nie obroni tytułu, nie wystąpi w klubowym Pucharze Europy, w którym pięć razy z rzędu sięgał po brązowy medal.
– Sport ma jednak to do siebie, że do końca nikt nie może być pewny zwycięstwa – mówi Jacek Niedźwiedzki, trener SKB Litpol-Malow. – Będziemy walczyli do końca. Chcemy wygrać z Technikiem i przynajmniej z honorem pożegnać smutny dla nas sezon – dodaje.
Podporą suwalskiej ekipy będzie w sobotę Nadia Kostiuczyk, niedawna brązowa medalistka mistrzostw Europy. Obok niej wystąpią Adam Cwalina, także reprezentant Polski, Dariusz Zięba, Radosław Sikorski, Joanna Szleszyńska i Ewelina Sadłowska.
W przyszły weekend mecze ostatniej rundy rozegra sześć pozostałych zespołów. W Nowej Dębie spotkają się zdegradowane już ekipy Stali i Energoinwestu Hubala Białystok.

TABELA
1. AZS Kraków 6 6 22:8
2. SKB 6 5 26:4
3. Technik 6 5 23:7
4. Piast 6 3 20:10
5. AZS Kielce 6 3 10:20
6. ENERGOINWEST 6 1 9:21
7. Stal 6 1 6:24
8. Masovia 6 0 4:26

Autor artykułu: wdr

Diablo na Podlasiu

Saturday, April 29th, 2006


Dla 24-letniego Włodarczyka, który w zawodowym ringu stoczył 24 zwycięskie i tylko jeden przegrany pojedynek, sparing w Suwałkach będzie elementem przygotowań do zaplanowanej na lato w Stanach Zjednoczonych walki o mistrzostwa świata federacji IBF w wadze junior ciężkiej.
Przed występami zawodowców, suwalskim kibicom pokażą się reprezentanci Polski w boksie amatorskim, przygotowujący się do Mistrzostw Unii Europejskiej. Stoczą oni sparingi z zawodnikami z Węgier, Czech, Słowacji i Niemiec.
– Pierwotnie, według uzgodnień z władzami Polskiego Związku Bokserskiego, w Suwałkach miało dość do międzypaństwowego meczu Polska – Niemcy – opowiada Marek Buczyński, rzecznik urzędu miejskiego. – Zachodni sąsiedzi wycofali się jednak z tego pomysłu, przyślą tylko kilku zawodników. Nie ma jednak tego złego… Połączenie walk amatorów z profesjonalistami znacznie podniesie atrakcyjność imprezy – dodaje.
Wczoraj warunki przeprowadzenia bokserskiej gali uzgadniał z władzami samorządowymi i dyrekcją OSiR Tadeusz Tekień z firmy Tom Boxing Team, działającej na zlecenie PZB.

Autor artykułu: wdr

Wydział do walki z „Porannym”

Friday, April 28th, 2006


Nigdy nie napisaliśmy, że Sławomir Głuszuk popełnił przestępstwo. Pisaliśmy, że warto znać odpowiedź na to pytanie, co ma wspólnego on i jego córka ze sprawą w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. A jeszcze lepiej, żeby odpowiedzi na to pytanie nie udzielali koledzy prokuratora Głuszuka z prokuratury. Oczekiwaliśmy zbyt wiele…
– Prokurator Głuszuk został już przesłuchany w tej sprawie. Nie mamy jednak dowodów, żeby podejrzewać go o załatwienie córce prawa jazdy – kontynuował Mieczysław Orzechowski, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Olsztynie. Przyznał, że w sprawie pojawiło się nazwisko jeszcze jednego prokuratora i sędziego sądu apelacyjnego.
Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku na specjalnej konferencji prasowej urządziła wczoraj sąd nad „Porannym”. Przez pół godziny rząd prokuratorów z Olsztyna i Białegostoku przekonywał białostockie media, że publikacje „Kuriera Porannego” są nieprawdziwe. Chwilę później ci sami prokuratorzy przyznali, że w sprawie korupcji w WORD-zie pojawiły się nazwiska, o których pisaliśmy.
Przypomnijmy, Sławomir Głuszuk, obecnie prokurator prokuratury apelacyjnej zadzwonił do zatrzymanego egzaminatora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Znał go jeszcze z czasów, kiedy był prokuratorem rejonowym – i zapytał o szczegóły egzaminu praktycznego na prawo jazdy. W notesie tego samego egzaminatora pod datą 27 maja 2002 roku jest też zapis: „9,00 Głuszuk Sławek”.
– Córka pana Głuszuka zdawała egzamin właśnie tego dnia o godzinie 9. Zdała go. Nie zdawała go jednak u egzaminatora, do którego dzwonił jej ojciec – zastrzegł Piotr Miszczak, naczelnik VI Wydziału Śledczego w Olsztynie, który prowadzi postępowanie.
Przełożeni Głuszuka nie widzą związku pomiędzy kalendarzem zatrzymanego egzaminatora a telefonem prokuratora przed egzaminem córki do podejrzanego.
– Czy to przestępstwo, że prokurator dzwoni do znajomego egzaminatora? Z naszej strony nie ma w tym żadnego podejrzenia – stwierdził Janusz Kordulski.
Warto zaznaczyć, że prokuraturze wystarczyły w tej sprawie zeznania Głuszuka. Zatrzymany egzaminator twierdzi, że nie pamięta okoliczności, w jakich rozmawiał i zapisał nazwisko prokuratora w notesie. – Zeznał, że widocznie nie było to nic istotnego – dodał Orzechowski.
Egzaminatora, u którego córka Głuszuka zdawała egzamin, do tej pory nie przesłuchano, bo jest ciężko chory i leży w szpitalu.
– Rzecznik dyscyplinarny nie doszukał się w zachowaniu pana Głuszuka żadnych nieprawidłowości – dodał Janusz Kordulski.

Autor artykułu: Agnieszka Domanowska
Joanna Dargiewicz

Chcemy o was wiedzieć więcej

Friday, April 28th, 2006


- Nie szukamy sensacji, chcemy wiedzieć o tych chłopcach jak najwięcej. I o was, Polakach – tłumaczy Gianni Barbieux, fotoreporter. W środę w ich redakcji zapadła decyzja o wyjeździe. Wczoraj po godz. 10 byli już na Okęciu wraz z ekipą publicznej telewizji z Belgii. (more…)

Zaszył się w Suwałkach

Friday, April 28th, 2006


Byliśmy tam. Po południu na spokojnym osiedlu domów jednorodzinnych Klasztorna zaroiło się od policjantów. Co najmniej kilkanaście radiowozów, drugie tyle samochodów cywilnych, dziesiątki policjantów. Policja przygotowana na wszystko.
- Czegoś takiego jeszcze nigdy tu nie widziałem – dziwi się mieszkający w pobliżu Stanisław Kowalewski.
Pełne zaskoczenie
Informacja o tym, że Adam G. może ukrywać się na terenie Suwałk dotarła do miejscowej komendy w nocy ze środy na czwartek. Niemal od razu na miejscu pojawili się wysocy rangą funkcjonariusze z warszawskiej Komendy Głównej. Razem z suwalczanami wytypowali miejsca, w których może przebywać uciekinier.
O godz. 13.30 dom, w którym skrył się Adam G. został otoczony ze wszystkich stron. Chwilę później w środku byli antyterrości. Adam G. był kompletnie zaskoczony. Wyprowadzili go z pochyloną głowę. Wsadzili do samochodu.
Przyjechał do rodziny
Dlaczego Adam G. znalazł się Suwałkach? Pochodzi z innego regionu Polski. Jest Romem, a w domu, w którym został zatrzymany mieszka cygańska rodzina. Z czego żyje? Nie wiadomo, ale powodzi jej się nieźle.
- Jeśli jeden Cygan prosi drugiego o pomoc, to nikt nie pyta dlaczego – opowiada jeden z suwalskich Romów.
Polska i belgijska policja poszukiwała Adama od wtorku. Wczoraj Komendant Główny powiedział, że polscy policjanci parokrotnie byli już bliscy zatrzymania, ale sprytnie się wymykał. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zdradził go telefon komórkowy. Na podstawie jednej z namierzonych rozmów udało się ustalić, iż przebywa akurat w Suwałkach. Reszta była już – jak chwalą się policjanci – “mistrzostwem świata”.

Czytaj też “Chcemy wiedzieć o was więcej”

Autor artykułu: Tomasz Kubaszewski

Ja tu pilnuję

Wednesday, April 26th, 2006


– Ochronę mamy od pięciu lat – mówi dyrektor Edmund Dajnowicz. – Zaczęła się tu schodzić młodzież z osiedla. Nie mogliśmy sobie poradzić. Zwracaliśmy uwagę, padały wyzwiska. Teraz jest spokój.

Płacą rodzice
Pracowników ochrony opłacają rodzice. Składka roczna wynosi 20 zł od ucznia. Dzięki temu w szkole jest bezpiecznie. Ale także dlatego, że nauczyciele reagują na każdy sygnał przemocy czy agresji. – Najdrobniejszy incydent nie pozostaje bez echa – podkreśla dyrektor. – Wzywamy rodziców, uczeń na dywanik, rozmowa z pedagogiem. Przy tak dużej liczbie uczniów trzeba dmuchać na zimne.
Uczniowie mają zakaz przynoszenia do szkoły telefonów komórkowych. Raz, żeby nie stwarzać okazji do kradzieży. Dwa, aby nie przychodziły im do głowy pomysły z nakręcaniem głupich filmów.

Nie radzą sobie z samotnością
Za to nowym problemem jest wzrastająca liczba przypadków depresji wśród uczniów. – Rośnie, bo coraz więcej uczniów jest pozostawionych samych sobie. Rodzice wyjeżdżają do pracy za granicę, a oni zostają z babcią, często sami. I nie radzą sobie z samotnością – mówi pedagog szkolny Eliza Łapuć.
Uczniowie przychodzą i proszą o pomoc. – Konsekwencją tych problemów emocjonalnych jest chęć wyładowania się. A stąd tylko krok do przemocy i agresji. Czasami potrzebna jest konsultacja psychiatryczna. Od początku roku szkolnego miałam już 15 przypadków takich przypadków – mówi pedagog.

Autor artykułu: Alicja Zielińska

Śmieci na grobach

Wednesday, April 26th, 2006


Ich gospodarze inwestują jedynie w ogrodzenia – twierdzą wierni.
– Co roku w listopadzie zbiera się na cmentarzu pieniądze. Nie na polepszenie stanu cmentarza, ale na kościół. A groby naszych bliskich zasypywane są przez sterty niewywożonych śmieci – denerwuje się Anna Glińska, która zadzwoniła do naszej redakcji.

Pod mury proszę
Na Cmentarzu Farnym – na życzenie księdza – śmieci zrzucane są pod mury, a nie do kontenerów. Nie doprowadzono też wody na nową część cmentarza. Proboszczowie parafii, do których należą miejsca pochówku naszych bliskich, nie zauważają problemu. A wierni mają długą listę zarzutów.
– Śmieci z kontenerów nie są wywożone tygodniami, brak też utwardzonych alejek. A to co dzieje się wzdłuż sąsiadującego cmentarza żydowskiego przechodzi ludzkie wyobrażenie – tak o Cmentarzu Farnym pisze do nas Lucyna Sewastianowicz.
– A ja bym chciała, żeby ksiądz Krawczenko pomyślał o tych suchych drzewach. Ksiądz w Chroszczy wszystko powycinał, a tu? – narzeka Władysława Sobolewska, którą spotkaliśmy wczoraj na Cmentarzu św. Rocha. – Ludzie zbierali na polbruk do wyłożenia alejek, ale ksiądz woli bramę stawiać.

Zmarli poczekają
Gospodarze cmentarza komunalnego i cmentarzy prawosławnych dbają o te miejsca. A opiekunowie dwóch najstarszych nekropolii rzymskokatolickich nie zauważają problemu. Rzecznik prasowy kurii Zdzisław Karabowicz zapewnia nas, że za wszystko odpowiedzialni są proboszczowie.
– Dzwonią i piszą do was jacyś anonimowi durnie, którzy chcą mi sprawić przykrość – usłyszeliśmy od ks. Tadeusza Krawczenko, opiekującego się Cmentarzem św. Rocha. – Jestem chory, budowałem kościół 15 lat. Ja nie chodzę na cmentarz, pytajcie się grabarza.
Nie dostaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego ksiądz jest w stanie zadbać o sprawną budowę barokowego muru okalającego nekropolię, a nie jest w stanie poradzić sobie ze sprzątaniem. Księdza proboszcza z parafii Zwiastowania NMP, który ma pod opieką cmentarz przy Raginisa, nie było w kancelarii w godzinach jej urzędowania.

Autor artykułu: Monika Kosz-Koszewska

Ostry dyżur w przedszkolu

Wednesday, April 26th, 2006


Od września rodzice pracujący dłużej nie będą już mieli problemów z odebraniem swoich pociech. Siedem przedszkoli i dwa białostockie żłobki aż do sierpnia 2007 roku będą pracować dłużej – do godz. 20, a nawet 21. A dwa z nich będą czynne także w soboty i niedziele.

Pomagają dziadkowie
Teraz dzieci w przedszkolach mogą przebywać zazwyczaj od godz. 6.30 do maksymalnie 16.30. To nie jest dogodna pora dla rodziców.
– Ja pracuję w szkole, w niektóre dni nawet do 18.30. Na co dzień nie ma problemu, bo mąż kończy pracę około 14.30 – mówi Anna Maciejuk. – Ale jak wyjedzie, mamy problem.
W takiej samej sytuacji jest córka Witalisa Bondy. Ona i jej mąż pracują na zmiany, dlatego dwa-trzy razy w tygodniu pięcioletnią Ariadnę odbiera z przedszkola dziadek.

Elastyczne przedszkola
Rodziców w podobnej sytuacji jest w Białymstoku wielu. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez zespół projektu „Elastyczny Pracownik – Partnerska Rodzina” w Wyższej Szkole Ekonomicznej.
Dlatego – wraz wydziałem edukacji Urzędu Miejskiego i kilkoma przedszkolami – po wakacjach będą testować tzw. elastyczne przedszkola, czyli czynne do późnego wieczora.
– Chcemy, by rodzice nie musieli się zwalniać z pracy, by odebrać dzieci. Poza tym przedszkole powinno być też przyjazne dla rodziców studiujących wieczorowo i samotnych matek – wylicza Lucja Niemirowicz, dyrektor przedszkola nr 14.
Jednak przedszkola nie mogą być „przechowalnią”. Dzieci będą mogły w nich przebywać nie dłużej niż 10 godzin dziennie. Jeśli więc zostaną do godz. 20, rodzice będą je przyprowadzać nie wcześniej niż o godz. 12.
Wynagrodzenia dla pracowników przedszkoli za dodatkowe godziny, rachunki za energię i dodatkowe wyposażenie sal sfinansuje Unia Europejska.

Autor artykułu: Agata Sawczenko

Inwestycje bez granic

Monday, April 24th, 2006


W efekcie nowych przepisów w niektórych miastach w kraju nastąpi prawdziwy boom inwestycyjny. Również w Białymstoku w przyszłości może to być furtka do realizacji dużych inwestycji – niestety nie od razu.

Najważniejsza płynność
Samorządy terytorialne (gminy, powiaty, województwa) mają ograniczenia dotyczące zadłużania się. To wynika z ustawy o finansach publicznych. Pierwsza bariera zakłada, że łączny dług nie może być wyższy niż 60 procent ich rocznego budżetu. Druga dotyczy rocznych spłat rat kredytów, pożyczek i innych zobowiązań. Te nie mogą przekroczyć w sumie 15 proc. dochodów. Resort finansów zamierza zlikwidować to pierwsze ograniczenie, bowiem nie ma ono nic wspólnego z kondycją finansową firmy. Natomiast chce pozostawić drugi limit, bo ten jest wskaźnikiem płynności finansowej. Im jest mniejszy, tym płynność lepsza i odwrotnie.
Sztucznie ograniczona wielkość zadłużenia jest przeszkodą rozwoju dla wielkich i bogatych miast, takich jak Kraków, Katowice, czy Gdańsk. Mają one dobrą płynność finansową i mogą zaciągać dodatkowe kredyty na inwestycje. W przypadku małych i biednych miast jest odwrotnie. Nie wykorzystują limitu zadłużenia, by nie przekroczyć wskaźnika płynności.

U nas dobrze
W Białymstoku sytuacja pod tym względem jest opanowana.
– U nas w ubiegłym roku wskaźnik rocznego zadłużenia wyniósł ok. 32 proc., a więc o połowę mniej niż wynosi maksymalny – powiedziała „Porannemu” Stanisława Kozłowska, skarbnik Białegostoku. – Natomiast nieco ponad 6 proc. łącznych dochodów wyniosła łączna kwota rat zadłużenia, a więc o ponad połowę mniej niż zakłada ustawa o finansach publicznych. Podobnie będzie w latach następnych. Wskaźniki mamy dobre.
Wynika z tego, że Białystok ma jeszcze spore pole manewru nawet przy tym 60-procentowym limicie zadłużenia w stosunku do budżetu. Czy może zatem skorzystać na zmianach proponowanych przez resort finansów?
– Być może w przyszłości. Jeśli będą większe inwestycje, potrzebne będę dodatkowe kredyty – twierdzi pani skarbnik.

Budżet Białegostoku na koniec 2005 (w mln zł) (poziome słupki)
l dochody – 660,4
l wydatki – 674,5
l deficyt -14
l zadłużenie – 206,9

Autor artykułu: Józef Woronko

Pijacka Golgota

Monday, April 24th, 2006


“Wszyscy jesteśmy Chrystusami” jest jak rażenie prądem. Siłą oddziaływania na emocje przypomina słynne “Pręgi”. Z jedną różnicą – nie ma w nim cienia sztuczności, efekciarstwa.
To moja wina, że ojciec pił…
Kobranocka (taka oldsculowa, ale kultowa kapela) śpiewała kiedyś: “To moja wina, że ojciec pił, a matka była dziwką…”. Ta fraza mogłaby być mottem przegranego życia dzieci ojców-alkoholików, ojców sadystów, ojców porzucających rodzinę dla tej drugiej kobiety… Dziecko nie rozumie. Dziecko szuka winy w sobie. Ma żal do ojca, nienawidzi go, a jednocześnie kocha i cierpi. A potem – choć bardzo się stara, żeby było inaczej – powtarza te same błędy.
Film “Wszyscy jesteśmy Chrystusami” obnaża ten mechanizm. Adaś Miauczyński, postać znana z kilku filmów Koterskiego, jest alkoholikiem. Latami niszczył życie swojej żony i syna. Teraz, gdy jest trzeźwy, dowiaduje się, że syn życzył mu śmierci, że bał się, że marzył o trzeźwym ojcu i za każdym razem się zawodził. Znienawidził alkohol. Ale nie przestał się bać. Lęk przed światem leczył prochami. Stał się narkomanem. Teraz podejmuje ostatnią próbę dotarcia do ojca i znalezienia ratunku dla siebie.
Bez taryfy ulgowej
Dla picia, bicia, ćpania, zdrady, kłamstwa – dla wszystkich naszych błędów możemy znaleźć wytłumaczenie w dzieciństwie, w genetyce, w toksycznej pracy, warunkach społecznych. Filmy Koterskiego pełne są takich uzasadnień. “Życie wewnętrzne”, “Nic śmiesznego” czy przebojowy “Dzień świra” to polska rzeczywistość w krzywym zwierciadle – to prześmiewcze tyrady przeciw głupocie, trywialności i wszelkim idiotyzmom społecznym i ustrojowym. W tych filmach otoczenie ponosi niemal całkowitą odpowiedzialność za frustrację i poniżenie inteligenta, Adasia Miauczyńskiego. W najnowszym dziele Koterski zmienia ton – ironię kieruje przeciwko Miauczyńskiemu, przeciwko sobie.
Otoczenie wpływa na nas destrukcyjnie. Ta prawda nie zostaje podważona. Jednak każdy z nas jest obdarzony wolną wolą – może tworzyć lub niszczyć, może być człowiekiem lub śmieciem. I to jest druga, nie mniej ważna prawda. Niszcząc siebie, skazujemy na mękę, krzyżujemy swoich bliskich.
W miłości odkupienie
Kiedy Adaś Miauczyński patrzy na krucyfiks, widzi umęczoną twarz swego syna. Ukrzyżował Zbawiciela, swego syna. Sam też jest ukrzyżowany – alkoholem, wyrzutami sumienia, nienawiścią do siebie samego i życia jakie prowadzi.
Po stu minutach chłosty przychodzi pokrzepienie. Syn i ojciec kończą pierwszą szczerą i poważną rozmowę. Kończy się film, zaczyna życie. Pijacka Golgota odnalazła sens w miłości. Ojciec i syn razem poniosą swój krzyż. Oni zdążyli – jak śpiewał zapomniany nieco bard – “siebie odnaleźć w dżungli ludzkości”…

Autor artykułu:
Jerzy Szerszunowicz