– Moim zdaniem to wyśmienity kandydat na kuratora oświaty. Pracowałem z nim kilka lat temu właśnie w kuratorium, gdzie był moim zastępcą i uważam, że bardzo dobrze wypełniał swoje obowiązki – chwali Łucyka Jarosław Zieliński, wiceminister oświaty.
– Nie chcę komentować spraw personalnych – ucina krótko Krzysztof Putra, wicemarszałek Senatu. – Ale faktycznie pan Łucyk to bardzo dobra kandydatura i dlatego mam nadzieję, że wygra konkurs na kuratora – dodaje po chwili.
Tak dobrego zdania o dyrektorze Zespołu Szkół Mechanicznych – jak wynika z naszych informacji – nie ma obecny minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Mówi się, że ma za złe Łucykowi, że przed wyborami parlamentarnymi oficjalnie poparł właśnie Zielińskiego.
Co na to Jędrzej Łucyk? – Bardzo długo się zastanawiałem, czy startować. Wręcz do ostatniej chwili. Jeszcze do tej pory nie jestem przekonany, czy powinienem przyjść na rozmowę kwalifikacyjną, chociaż wiem, jakich zmian potrzebuje podlaskie kuratorium – powiedział wczoraj „Porannemu” Jędrzej Łucyk.
Konsultacje Dobrzyńskiego
O tym, że podlaski PiS jest podzielony na dwie frakcje mówi się od kilku miesięcy. Jedna to Krzysztof Jurgiel i jego ekipa, drugiej przewodzą Krzysztof Putra i Jarosław Zieliński. Podział dało się też zauważyć w ostanim tygodniu, kiedy PiS wybierało kandydata na kuratora oświaty. O ile Zieliński i Putra nie mieli wątpliwości, że powinien nim zostać Jędrzej Łucyk, o tyle Jurgiel był temu stanowczo przeciwny.
Lokalni liderzy rządzącej partii w ostatnim czasie próbowali jednak pójść na kompromis i szukali nazwiska, które zaakceptują obie strony. Z informacji, do których dotarliśmy wynika, że włączył się do tego Jan Dobrzyński – podlaski wojewoda (to w jego kompetencji należy ogłoszenie konkursu na kuratora, a później jego powołanie), który osobiście zadzwonił do kilku osób i zapytał, czy zgodziłyby się pokierować oświatą na Podlasiu. Dobrzyński skontaktował się m.in. z dyrektorem II Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku Mariuszem Łupińskim, Ryszardem Pszczółkowskim, wieloletnim pracownikiem kuratorium, a obecnie p.o. kuratora, wizytatorem z kuratorium Franciszkiem Górskim i podobno Wiesławem Różańskim, niegdyś kuratorem oświaty, odwołanym po tym, jak „Poranny” napisał, że przyznawał finansowe granty stowarzyszeniu swojej żony.
– Nawet w rozmowach z wojewodą dało się wyczuć, że PiS chce pogodzić dwie opcje – zdradza nam jeden z kandydatów poproszonych na rozmowę przez Dobrzyńskiego. – Ja nie należę do żadnej partii. Jak tylko powinęłaby mi się noga, nikt by mnie nie bronił. Teraz mam dobre stanowisko, a w razie czego nie miałbym do czego wracać.
Swoich aplikacji nie złożyli Różański, Górski i Łupiński.
– Wojewoda zadzwonił do mnie w ubiegły poniedziałek. Rozmowy trwały do środy, ale ostatecznie nie zdecydowałem się na start w konkursie. Nie chcę się mieszać w żadne układy – mówi Mariusz Łupiński.
Nie chcieli Różańskiego
Do ostatniej chwili (oferty można było składać do wtorku) głośno mówiło się, że w konkursie wystartuje Wiesław Różański, który był kandydatem Jurgiela.
– Minister rolnictwa chciał chyba zrobić na złość swoim partyjnym kolegom. Ale tym razem ci nie odpuścili. Po prowokacji „Faktu” jeszcze bardziej utwierdzili się w swoich przekonaniach i postanowili zrobić wszystko, żeby Różański nie został kuratorem – mówi nam człowiek blisko związany z PiS-em. I prawdopodobnie właśnie to przesądziło, że Różański wycofał się przed startem.
Dowiedziliśmy się, że w konkursie na kuratora oświaty startuje m.in. Jędrzej Łucyk i Ryszard Pszczółkowski. Kiedy będzie jasne, kto obejmie urząd? – Trudno powiedzieć, bo nawet nie wiadomo, kiedy zbierze się komisja konkursowa – informuje Adam Dębski, rzecznik wojewody
podlaskiego
Autor artykułu: Joanna Dargiewicz