Na początku maja lokatorzy należący do stowarzyszenia „Nasze Osiedle” złożyli w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zarzucają władzom spółdzielni sfałszowanie kwietniowych wyborów do rad osiedli Słonecznego Stoku i Zielonych Wzgórz. Kilka dni temu policja pod nadzorem prokuratury wszczęła dochodzenie. – Za wcześnie na wnioski. Musimy najpierw przesłuchać świadków – mówi Bożena Kiszło, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.
Głosowanie pod dyktando
Stowarzyszenie „Nasze Osiedle” oskarża kierownictwo spółdzielni o stworzenie listy „swoich” kandydatów, ludzi związanych ze spółdzielnią i przychylnych obecnej władzy oraz zmuszanie pracowników do głosowania na tych ludzi.
Mieszkańcy podejrzewają, że pracownicy spółdzielni mogli też fałszować podpisy i przekazywać mandaty wyborcze osobom nieuprawnionym do głosowania. Na zdjęciu i później gdy wywołali odbitki widoczny jest jeden z lokatorów, który prawdopodobnie głosował na dwóch osiedlach, choć powinien tylko na jednym. – Dobrze, że policja i prokuratura wyjaśnią sprawę. Nie godzimy się z tym, co się dzieje w naszej spółdzielni – mówi Stanisław Bartnik, prezes stowarzyszenia „Nasze Osiedle”.
Jakie oszustwa?
– Wybory zostały przeprowadzone zgodnie z prawem. Za liczenie głosów odpowiadali mieszkańcy. Na Zielonych Wzgórzach w komisji skrutacyjnej zasiadał sam pan Bartnik. Nie rozumiem jego oskarżeń – dziwi się Jerzy Cywoniuk, zastępca prezesa SM Słoneczny Stok. – Nie mogę wykluczyć, że któryś z mieszkańców głosował dwa razy. Mandaty były wydawane na podstawie dowodów tożsamości, ale niektórzy mają na naszych osiedlach i mieszkania i lokale usługowe. A pracownicy spółdzielni nie znają przecież wszystkich i rzeczywiście mogło dojść do takiej sytuacji.
Autor artykułu: (mr)
Tags: kontrolowane, wybory